Aleksandra Młynarczyk-Gemza - ZAWÓD: ARTYSTA

28.04.2018–06.06.2018

PAUZA, ul. Floriańska 18
KRAKÓW
PN–SB: 10:00–00:00 | ND: 12:00-00:00

Zobacz mapę

Transport tramwajowy
1
2
52

Fotografie kwestionują tytuł wystawy i wdają się z nim w polemikę, podważając podejście do procesu twórczego, jak do czegoś wyodrębnionego godzinami urzędowania w życiu artysty. Podkreślają „całodobowość" aktu kreacji oraz szczerość totalnego zaangażowania – zaangażowania niemożliwego przy jedynie „zawodowym" stosunku do pracy. Spotykamy tu nowe pojęcie intymności, prywatności, ciała. Autorka zwraca się do aparatu, jak do terapeuty, jakby był ostatnią ostoją obiektywizmu, choć doskonale wie, że tak nie jest. Aparat to plamy Rorschacha, psychotest z kobiecego magazynu i wizualny konfesjonał. Do tego szumy, trzaski, zniekształcenia, ziarno. Całość jest bliska japońskiej estetyce, w której nawet popularne powieści Kibyōshi nie prowadzą zazwyczaj do puenty. „Photoshopowa cenzura" kojarzy się z jednej strony z „rozpikselowanymi przestępcami", z drugiej zaś z pewnego rodzaju bandażem nałożonym przez kulturę. Czarne formy zasłaniające intymne miejsca ciała stanowią przykład tego, czym dla nas jest tabu. To zabieg konceptualny. Intymność powraca w portretach portfelowych. Portfel to dziś strefa równie prywatna, co zawartość bielizny. Tam znajduje się gotówka, połączona ze zdjęciami rodziców, rodzeństwa, zwierząt, oraz wizytówki, kupony rabatowe i bilety. Towarzyszą one głównemu kryterium oceny społeczeństwa rynkowego: pieniądzom. Wykorzystanie w autoportretach swoistych „osłon" to nic innego, jak pomoc w doświadczaniu opresji.

Jakub Szewc